Anoreksja + Wywiad


 Witajcie dzisiaj postanowiłem poruszyć nieco trudny temat.
Uznałem, że nie można go omijać gdyż ta choroba cywilizacyjna istnieje, była i niestety dalej istnieć będzie ...

  Jest to jedna z chorób cywilizacyjnych. Ta choroba jest silnie związana z procesem odchudzania się. Polega ona na utracie łaknienia i niechęci do przyjmowania pokarmów. Zaczyna się dosyć łagodnie, niewinnie, dziewczyna, chłopak, którzy postanawiają zredukować masę ciała, na samym początku wyznaczają sobie cel - smukłe uda, płaski brzuch, idealna talia jak z okładek magazynów itp. Te cele wydają się im bliskie urzeczywistnienia, jedynym działaniem by do tego dotrzeć to ćwiczenia, ćwiczenia i nie jeść. Kobiety, zwłaszcza bardzo młode(!), nie zauważają, jak ich radykalny sposób życia zaczyna wprawdzie przynosić efekty, ale jednocześnie zamienia się w groźną pułapkę.
 Takie drastyczne ograniczanie spożywania dziennego zapotrzebowania na kalorie, wyniszcza nie tylko ciało, organizm ale również psychikę takiej osoby. Anoreksja zaliczana jest do dwóch kategorii, do chorób ciała jak i do chorób umysłu.

 Dziewczyny początkowo, zaczarowane manią odchudzania się, odczuwają olbrzymią satysfakcję i przyjemność z oglądania szybkich efektów. Kompleksy i, często nieuzasadnione, poczucie otyłości, a już na pewno niezadowolenie z własnego ciała sprawia cierpienie i powodowały, iż kobiety czuły się nieszczęśliwe.
 Dla takich kobiet przejęcie władzy nad swoim organizmem, nad sposobem odżywiania się, i ilości przyjmowanego pokarmu. Staje się dla nich źródłem zadowolenia, podniesienia swojej samo oceny. Wydaje im się, że wraz ze szczuplejszym ciałem uda im się rozwiązać wszystkie problemy np. uda im się znaleźć pracę, partnera.
 Ich walka o samom siebie rozgrywa się psychice. Szybkie efekty drakońskiej diety są oczywiście przyjmowane z radością. Jest to radość połączona ze strachem. Kobieta szybko przyzwyczaja się do szczupłego i pięknego ciała, w głowie nadal ma wizję swojego poprzedniego wyglądu i myśli, że nigdy by nie chciała do niego powrócić.
 Strach o własny wygląd i wagę okazuje się silniejszym uczuciem niż nasze racjonalne myślenie, przerasta nawet uczucie naszego zadowolenia z wizerunku i powoduje to, iż ciągle zaciskamy pasa.
  Efektem tego jest, iż kobiety zaczynają stosować coraz bardziej zaostrzone diety, jest przestawanie zauważania, efektu chudnięcia. Wręcz przeciwnie, w głowie ma zakodowane, że jest ciągle za gruba, obsesyjnie zaczyna badać grubość swojej tkanki tłuszczowej na brzuchu i udach, martwi się że nie widzi wszystkich swoich żeber, również sprawdza, o ile jeszcze mogłaby być szczuplejsza w talii.
  Oczywiście przez to coraz bardziej ogranicza jedzenie, a jednocześnie wzmaga wysiłek fizyczny. Cały czas myśli, że kontroluje nad swoim procesem odchudzania się, myśli że w każdym momencie może zakończyć owe działania.
 W rzeczywistości tak nie jest, przekroczyła już barierę. Kobieta dąży dalej i nawet nie chce przestać, kiedy już waży 40 lub 30 kg, ciągle w myślach widzi siebie jako grubą. Jednocześnie przestaje mieć co miesięczny cykl (miesiączkę), nie odczuwa już jakichkolwiek bodźców, nie ma ochoty na seks. Zaprzestaje zajmować się swoim codziennym życiem, spotykać się z ludźmi. Zaczyna ją dopadać myśli bezsensu życia, ciągłej rutyny i melancholii. Jej uwaga skierowana jest ciągle, na dietę, na jej wagę. Jej wyniszczony organizm nie funkcjonuje już ani na płaszczyźnie fizycznej ani na psychicznej, całkowicie odciął dostarczanie pokarmu.

 Skutki anoreksji są przeróżne. przede wszystkim objawiają się nadmiernym wychudzeniem ciała, anorektyczka przy wzroście 170 cm może ważyć 40 kg, objawia się spadkiem temperatury ciała, nadwrażliwością na chłód. Poza tym występują takie objawy jak: sine stopy, obrzęki, kłopoty z pracą serca, słabe tętno, zawroty głowy, niskie ciśnienie krwi, częste omdlenia, zaburzenia snu, łuszczyca skóry, łamiące się włosy.
 Większości przypadków potrzebna jest pomoc lekarza i długotrwałe leczenie szpitalne. Zwykle nierozpoznana w porę anoreksja i brak pomocy z zewnątrz kończy się śmiercią.


 Bonus ! Wywiad z Emilią H.

Auto : Emilio czy możesz powiedzieć nam jak to wszystko się zaczęło ? 

Emilia:  Kiedy nadal o tym mówię, to aż głos mi drży. Wydaje mi się, że zaczęło się to wszystko jeszcze za czasów mojej podstawówki. Niestety, byłam wyższa i większa od swoich rówieśników. Co powodowało, iż moi koledzy z klasy śmiali się ze mnie. Że jestem "gruba", "wielka", "Prosie precz do obory"....
Myślę, że właśnie to zaszczepiło we mnie ziarenko tej okropnej choroby. W podstawówce byłam na tyle silna, że nie dałam się zdominować anoreksji.
 Nazwijmy to "Przygodę", "Życie" z anoreksją zaczęłam w liceum. Takim kulminacyjnym guzikiem, który włączył działanie choroby. Był rozpad mojego związku. Był to naprawdę dla mnie wielki cios i obciążenie psychiczne....

Autor: Czy to prawda, że Anorektyczki lubią mieć kontrolę nad wszystkim?

Emilia: Jest to straszne, ale tak jest. Kiedy wpadasz w anoreksję, to myślisz, że wszystko możesz. Każda rzecz, każda osoba podlega pod ciebie. Uważasz, że kontrolujesz swoją wagę, swoje odżywiania, swoje racjonalne myślenie. Ale tak nie jest, w pewnym momencie, ta myśl odcina cię, od rzeczywistości, zamyka cię w kapsule, do której nikt i nic niema dostępu. Zaczyna ona decydować o Twoim byciu. Uważam, że w tamtym okresie, właśnie "ta myśl", zaczęła mnie kontrolować. Ponieważ kiedy ważyłam 38 kg przy wzroście 168 cm, uważałam, że nadal jestem gruba i powinnam dalej działać, chociaż mój organizm miał już dość.

Autor: Czy Twój spadek wagi nie był, czymś dziwnym dla Twoich rodziców? 

Emilia: Jest to dosyć trudne pytania. Ponieważ, w czasie kiedy zapadałam na chorobę. Moja mama pracowała za granicą a mój tato jako prawnik zawsze miał mało czasu dla mnie. Do tego wszystkiego mieszkałam w innym mieście w internacie. Zapewne wiesz, anorektyczki to również doskonali kłamcy. Najczęściej tacie wmawiałam, że po prostu dużo ćwiczę, i dorastam dlatego zmienia się mój wygląd, waga czy samopoczucie.
 Z mamą było trochę trudniej ale również jakoś wymigiwałam się od powiedzenia prawdy, że się głodzę. Ponieważ dla mnie to było już normą w moim życiu. .

Autor: Mówisz o głodzeniu się. A jak z odczuwaniem głodu ? Większość ludzi, lekko poczuje głód i już coś je. 

 Emilia: Wydaje mi się, że u większości Anorektyczek, głód to jest tzw. motywator. Jak teraz o tym myślę, to wydaje się to głupie. Ale kiedy czułam głód, byłam szczęśliwa. Bo wiedziałam, że nie przybiorę na wadzę, bo nie mam z czego.
 Cofnę się trochę do początku, mojej choroby. Gdyż na samym początku jej działania. Wyczekiwałam uczucia głodu. Kiedy go nie było, próbowałam go wywoływać, aby go czuć.

Autor: Jak się czułaś podczas choroby ? Czy byłaś jej świadoma? 

 Emilia: Na samych początkach chorowania czułam się bardzo dobrze. Wiedziałam, że dzięki temu dążę do  swojego określonego celu, który prędzej czy później osiągnę. Z czasem stawałam się coraz słabsza i było mi wszystko jedno. Ale nie mogłam zrezygnować z głodówki.
  Ale czy byłam świadoma, że jestem chora? A czy osoba, która choruje na depresję, czy choroby związane z psychiką, wie że jest chora?
 Szczerze powiem, na samych początkach, myślałam, wręcz wiedziałam, że mogę z tego zrezygnować. Ale nie widziałam tego, iż bardziej chce z niej zrezygnować, tym ona coraz bardziej mnie pochłania.
 Anoreksja to podstępna choroba, kobieta która a na nią zapada nie jest jej świadoma, wręcz uważa, że jest to normalna dieta, jak każda inna.

Autor: Kto pomógł Ci zawalczyć o samą siebie ? 

Emilia: Trudno mi określić, kto konkretnie mi pomógł. Było sporo ludzi. Ale jeżeli miałabym określić, kto "zmusił" mnie do leczenia, to była to moja kochana mamusia i najlepsza przyjaciółka. One obie namawiały mnie abym poszła do szpitala i poddała się leczeniu.
 Oczywiście ja uważałam, że wszystko jest dobrze i nie potrzebuję interwencji lekarza.
Takim przełomowym dniem kiedy, mama mnie wzięła siłą zaprowadziła do szpitala, to dzień kiedy mój organizm kompletnie się już poddawał. Winą tego było niedożywienie. Aż mnie dreszcze przechodzą gdy o tym myślę, ponieważ był to straszny czas. De facto nie byłam pierwszy raz na dożylnym dokarmianiu. Ale ten dzień był okropny. I właśnie po tym, spadku mocy, że tak to nazwę, moja mama zaczęła działać.
 Nie było łatwo, byłam opora i uparta. Chyba bardziej obawiałam się, że znów przybiorę na wadzę i będę wyróżniała się tuszą w tłumie.

Autor: Jak przebiegało Twoje leczenie? 

Emilia: Moje leczenie zaczęło się od przebywania w szpitalu. Na samym początku rzadko, gdyż jeździłam na dokarmianie dożylne. Wydaje mi się, że w tamtym okresie była to jedyna opcja dla mojego organizmu aby dostał odpowiednią ilość pożywienia (kcal). Każda myśl, o tym, że muszę coś przełknąć powodowała u mnie odzew takiej trochę osoby chorej na bulimię. Po prostu miałam ochotę na "puszczenie pawia".
 Wszystko ruszczyło z kopyta po moim najgorszym zasłabnięciu, można wręcz powiedzieć zapaści. Byłam w szpitalu 2 tygodnie, i codziennie dokarmiali mnie dożylnie, chociaż zawsze rano koło mojego łóżka było położone śniadanie, gdyby naszła mnie ochota na jedzenie. W tym samym czasie dowiedział mnie terapeuta, który próbował mi pomóc.
 Ja niestety byłam takim przypadkiem, który był odporny na wszelkie działania ze strony Pana psychologa.
Po odżywieniu mojego organizmu. Miałam wychodzić do domu. A oczywiście w czasie, który spędziła w szpitalu moja tusza nabrała kilka kg. Miałam wychodzić do domu, pod warunkiem, że będę zjawiała się na zajęciach z terapeutą oraz że będę próbowała się normalnie odżywiać. Również chodziłam do szpitala na kontrolę.
 Na początku kiedy trafiłam do domu, było dobrze.Próbowałam coś tam jeść, ale nie potrafiłam gdyż z tyłu głowy zaczęła mi krążyć Emilia bulimiczka.
 Miałam śmieszną sytuację, kiedy po paru dniach od wyjścia z szpitala, musiałam tam wrócić na kontrolę. Pamiętam, że obawiałam się spadku mojej wagi, gdyż znów nic nie jadłam. Z tego całego strachu, do kieszeni w bluzie i spodniach naładowałam kamieni, abym wydawała się cięższa. Kiedy już dotarłam do szpitala weszłam do gabinetu i zaczęła się cała wizyta. Kiedy miało dojść do ważenia, byłam z siebie taka dumna, że nic nie wyjdzie na jaw, bo przecież są te kamienie. A tu nagle pielęgniarka do mnie mówi, proszę rozebrać się do majtek i cały mój plan poszedł w diabły.
 Wracając do leczenia. To chodziłam co drugi dzień do szpitala na kontrolę. Jak i trzy razy w tygodniu miałam spotkania terapeutyczne w gabinecie psychologa. Te wszystkie działania dawały mi ulgę na chwilę, a gdy tylko wracałam do domu znów łapała mnie ta okropna anoreksja i nic mi się nie chciało. Wydaje mi się, że taką przełomową decyzją co do mojego wyleczenia było udanie się do "Psychiatryka" gdzie przez 24h zawsze ktoś ma cię na oku. Tam spędziłam pół roku. Ale jak sam widzisz, jestem już kształtów szczupłej osoby, a nie wychudzonej.

Autor: Ile czasu zajęło Ci leczenie? 

Emilia: Nie można określić ile czasu. Gdyż jest to choroba, która idzie z nami przez całe życie. Może po całych terapiach, leczeniach. Nie jest ona dominująca i decyduje  o byciu mną. Ale gdzie nie gdzie można ją zauważyć. Taki przykład tego, mam manie ważenia każdego produktu, zanim zrobię posiłek. W głowie mam zamontowany kalkulator, który przelicza mi wszystkie kalorie, które dostarczam do organizmu. Oczywiście chodzę jeszcze na terapię raz w tygodniu. Ponieważ jak już zawalczyłam, to się nie poddam.

Autor: Dziękuję Emilio Ci za wykład, czy chciałabyś przekazać coś moim czytelniom ? 

Emilia: To ja dziękuję ! Chciałabym tyko powiedzieć, abyście się nie podawali i umieli o siebie zawalczyć, tylko z rozsądkiem. Nie łapać się żyletki jak ja to zrobiłam. Zdrowie macie jedno! Walczcie o nie z rozsądkiem ! !


Jeżeli macie jakiekolwiek do Emilii piszcie w komentarzach. Emilia z miłą chęcią wam odpisze na każda wiadomość.
zapraszam was na Facebook. www.facebook.com/dietetycznefanaberiie







linki do bloga zostały pobrane z : 
http://www.psychiatria.pl/artykul/anoreksja-i-bulimia-kiedy-jeden-problem-przechodzi-w-drugi/20812
http://f7dobry.pl/anoreksja-zycie-na-wiecznym-glodzie-choroba-na-cale-zycie/

Komentarze

  1. Gratulacje dla Emilii, która wygrała z swoim zaburzeniem żywieniowym !
    Tak sobie myślę i analizuję swoje przejścia żywieniowe i może to straszne, ale również miałam okres kiedy się głodziłam. Tylko u mnie nie przemieniło się to w anoreksję.. Może to od psychiki zależy nie wiem... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty